Czy Kościół boi się naukowców i psychologów?

***

U podstaw chrześcijaństwa, w tym później dziejów katolicyzmów (wbrew pozorom katolicyzm nie jest jednolity) i Kościoła rzymskiego przez stulecia od początku leżała wiara w zmartwychwstanie, czyli de facto – wiara, że istnieje Bóg, który wskrzesił z martwych Jezusa z Nazaretu, czyli, że istnieje inny, duchowy świat, niezależny od naszego, do którego wszyscy idą po śmierci, a potem wróci Jezus i będzie powszechne zmartwychwstanie. Tak wierzono przez ok. 8-9/10 czasu od śmierci Jezusa w 30/36 r.n.e. I od XVIII stulecia z różnych powodów – między innymi, ale nie tylko – z powodu rozwoju nauki i niezależnej historiografii i filozofii niezależnej od teologii – zaczęto zmartwychwstanie powiedzmy, ujmijmy to tak, jeśli nie kwestionować wprost, to co najmniej – problematyzować. I potem poszło z górki – w XIX wieku Kościół wszedł w kryzys w związku z powstaniem alternatywnej teorii stworzenia kosmosu, życia na Ziemi i rozwoju gatunków, itd. Mógłbym wykład zrobić. I potem okazało się, że w XIX zakwestionowano nie tylko zmartwychwstanie, ale w ogóle – istnienie Jezusa jako człowieka, może wybitnego, ale takiego, jak Ty czy ja czy Staszek spod sklepu „Społem”. I nowsze badania to odkręciły – dziś żaden poważny historyk nie kwestionuje historyczności Jezusa, więc wszelkie bajki o tym, że opowieść o Chrystusie jest kalką wierzeń i mitów egipskich można włożyć między bajki właśnie. Pozostała tedy najważniejsza kwestia. Zmartwychwstanie…

Sam niegdyś nie lubiłem na przykład naukowców. Uważałem, że są niewierzący. Że odbierają ludziom nadzieję. Że próbują udowodnić, że po śmierci nic nie ma. Myliłem się. Najwięksi naukowcy, w tym Einstein nie przyjmowali łatwowiernie twierdzeń ludzi religijnych, ale też ich nie zwalczali. Niczego nie przesądzali, nie wykluczali z góry. A wielu ludzi wiary boi się szukać prawdy, bo „a nuż mi osłabi to wiarę”. Prawdziwa, wielka wiara nie boi się naukowców, ateistów, wchodzi nawet z nimi dialog, rozmawia, konfrontuje argumenty. Nie jest tak, że w wierze już „wszystko jest jasne”. I wielu katolików wyklucza ludzi wątpiących i poszukujących, bo mają własnie słabą wiarę. Wiara nie może być łatwierna, nie może być fideizmem, musi mieć intelektualne wsparcie, psychologiczne, filozoficzne. To prawda, że wielu psychologów to niewierzący. I co z tego? Ja wierzę w zmartwychwstanie. Gdyby ktoś udowodnił raz na zawsze, że „Jezus istotnie zmartwychwstał”, nie byłoby to dobre, bo ludzie straciliby wolność wyboru. Prawda nie może być narzucana. „Wierz tak, jak my, a jak nie to wynocha” – to w skrócie postawa ludzi słabej wiary. Ok. Mają prawo mieć taką, ale niech nie winią naukowców, że ci szukają pewności. Ludzie religijni też szukają pewności. Każdy chce być czegoś/kogoś pewny. Ja jestem poszukujący, na własną rękę. Dlaczego wielu katolików nie czyta Biblii? Bo się boją, że jakieś zdanie ich do czegoś zmusi, coś zburzy. Świetnie! Biblia wiele burzy! I bardzo dobrze, że burzy. Jezus też zburzył judaizm. I dzięki temu jest chrześcijaństwo i także – katolicyzm. Tak samo jest z „wolą Bożą”. „A, wola Boża? To ja lepiej nie chce jej znać, bo pewnie każe mi iść do klasztoru” – naprawdę katolicy mają taką wizję „woli Bożej’.

Kryzys Kościoła to papierek lakmusowy jednego, najważniejszego pytania w historii ludzkości: czy Jezus naprawdę zmartwychwstał? Jeśli tak, to spokojnie. Zatroszczy się o swój Kościół i o świat. Jeśli nie – choćbyście zaklinali rzeczywistość miliardami modlitw dziennie, to rzeczywistości nie zmieni ani na milimetr. Boicie się skonfrontować z fundamentem chrześcijaństwa, czyli wiarą w Zmartwychwstanie. Zagłuszacie świeckich, niezależnych historyków, którzy nie zakładają z góry, że zmartwychwstanie jest faktem historycznym, ale też większość tego nie wyklucza. A więc czego się Kościół boi? Prawdy?

O Rafał Sulikowski

Rafał Sulikowski, *1976 w Krakowie, absolwent polonistyki UJ, miłośnik muzyki, autor muzyki elektronicznej - dotąd około 100 utworów instrumentalnych, które wciąż powstają. Gra na syntezatorach, gitarze, śpiewa i publikuje swoje interpretacje w serwisach typu ising.pl, od 2016 roku kompozytor muzyki niszowej. Przez 20 lat w Krakowie bardzo zaangażowany w prace Akdemickiego Chóru "Organum", za co w 2009 został odznaczony srebrnym medalem Polskiego Związku Chórów i Orkiestr za całokształt pracy społecznej na niwie muzycznej. Żonaty, mieszka i pracuje niedaleko Poznania.
Ten wpis został opublikowany w kategorii nauka a religie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *