Agonia Jezusa trwała nie trzy, lecz sześć godzin – od ich godziny „trzeciej” aż do „dziewiątej”, kiedy się ściemniło (był 7 kwietnia 30 lub 36 r.n.e.). Liczba trzy wynikała z zamiłowania wiernych do symboliki trynitarnej i została skonstruowana. Jezus się udusił po prostu, kiedy nie miał już siły wznosić się na nogach, aby zaczerpnąć głębszy oddech. Stopniowo tracił siły, co było równe torturom amerykańskim, kiedy w więzieniach CIA w Polsce (za czasów SLD) podtapiano przesłuchiwanych „terrorystów” w balii z wodą, aby doszli do granicy utraty przytomności. Miałem duszności i wiem, że to najgorsza z możliwych śmierci – przez uduszenie się. Nie musieli więc łamać kości, żeby klient nie mógł się podnosić. Pozostali dwaj żyli, bo nie mieli przybitych kończyn, więc musiano ich dobić. Łamanie goleni to chyba najgorsza tortura – pamiętam, jak się nieraz uderzyłem w goleń, ból nie do opisania.
Jezus do końca wierzył w Boga, a widzowie tego makabrycznego spektaklu do końca wierzyli, że „przyjdzie Eliasz i go wyzwoli”, albo czekali – jak to ciemny lud do dziś robi – na cud. Nie nastąpił żaden cud. Jakby tego było mało, w ostatnich chwilach, gdy mózg był już niedotleniony Jezus zwątpił w istnienie Boga, którego zwał swym Ojcem (bo nie miał tego ziemskiego). Katolikom osładza się te słowa słynne „Boże, czemuś mnie opuścił…?” mówiąc, że to sam Bóg siebie opuścił, jak zwykle – zawiłe teologiczne brednie. Nie – było jak ja piszę: Jezus nie poczuł się opuszczony. On zrozumiał, że nigdzie nie ma Boga, nie że On go opuścił, ale siedzi sobie daleko w niebie. Jezus zrozumiał, że jego misja się nie powiodła, że nie zbawił świata, co doskonale pokazuje jego dalsza historia. Świat w wyniku misji Jezusa, oglądanej z perspektywy odległej o ponad 20 wieków nie tylko nie naprawił się, ani nie poprawił – stale się pogarsza. Misja Jezusa nie przyniosła światu nic prócz chorych urojeń, inkwizycji, stosów, palenia książek. Nic. Null koma null…
Pytasz, jaki byłby świat, gdyby okazało się, że Jezus nie był Bogiem? Spójrz za okno i spójrz na swe życie – byłby właśnie takim światem, z którym musimy się od nowa jutro z rana zmierzyć, męcząc się z mężem, z żoną, w pracy, w sklepie. Gdyby Jezus wygrał, twoje i moje życie wyglądałoby inaczej. I musimy sobie z tym poradzić. Teraz prawdopodobnie już sami…
O Rafał Sulikowski
Rafał Sulikowski, *1976 w Krakowie, absolwent polonistyki UJ, miłośnik muzyki, autor muzyki elektronicznej - dotąd około 100 utworów instrumentalnych, które wciąż powstają. Gra na syntezatorach, gitarze, śpiewa i publikuje swoje interpretacje w serwisach typu ising.pl, od 2016 roku kompozytor muzyki niszowej. Przez 20 lat w Krakowie bardzo zaangażowany w prace Akdemickiego Chóru "Organum", za co w 2009 został odznaczony srebrnym medalem Polskiego Związku Chórów i Orkiestr za całokształt pracy społecznej na niwie muzycznej. Żonaty, mieszka i pracuje niedaleko Poznania.
Muzyka Rafała Sulikowskiego, grafika dostępna w sieci na prawach wolnych.