“Idź i nie grzesz więcej”. Świadectwo uzdrowienia z 2011 roku raz jeszcze.

    Od dziecka noszę okulary, a od czasu moich studiów soczewki kontaktowe. Nie używałem ich zgodnie z zasadami – nie zdejmowałem na nieraz wiele nocy, przedłużałem ich ważność. Po studiach dodatkowo zacząłem palić, a wbrew zaleceniom okulistów podjąłem ciężką pracę fizyczną, choć przy krótkowzroczności absolutnie nie wolno dźwigać więcej niż 5-8 kg, gdy ja nosiłem pudła ważące ponad 20 kg przez trzy lata. Gdy łamie się te zasady może pojawić się odklejenie siatkówki, ponieważ gałki oczne krótkowzroczne są inaczej zbudowane i inaczej przylega do nich siatkówka. Pierwszym objawem tego są niebieskawe błyski w polu widzenia, trochę jak błyskawice na niebie. Tak czy inaczej to się musiało w końcu stać. W dniu 29 kwietnia, a był piątek, zauważyłem błyski w bocznym, peryferyjnym widzeniu lewego oka, które zawsze miałem słabsze. Postanowiłem następnego dnia pojechać na ostry dyżur. 30 kwietnia 2011 roku była sobota i na szczęście nie pojechałem na ulicę Fiołkową 6 w Krakowie autem, bo dokładnie wykonano wszystkie standardowe badania z poszerzeniem źrenic atropiną i zbadaniem dna oczu. Diagnoza: zaawansowana neowaskularyzacja rogówki obuocznie i początki odklejenia siatkówki w lewym oku. Skierowanie w trybie pilnym na oddział okulistyczny przy Kopernika w Krakowie, zalecenie “zabezpieczenia siatkówki laserowo”. Co to jest dokładnie neowaskularyzacja?

  Zwyrodnienie naczyń krwionośnych w rogówce w medycynie nazywa się neowaskularyzacją rogówki. Jest to patologiczny stan, w którym dochodzi do tworzenia się nowych naczyń krwionośnych w rogówce, co jest nieprawidłowe, ponieważ zdrowa rogówka jest przezroczysta i nie zawiera naczyń krwionośnych ani limfatycznych. Neowaskularyzacja rogówki może prowadzić do zaburzeń przezierności oka i upośledzenia ostrości widzenia. Przyczyny neowaskularyzacji rogówki są różnorodne i mogą obejmować deficyt tlenu w rogówce może być spowodowany przez nieprawidłowe dopasowanie soczewek kontaktowych, stany zapalne oka takie, jak zapalenie rogówki (keratitis), które mogą wywołać reakcję organizmu w postaci tworzenia nowych naczyń krwionośnych. Również wirusowe, bakteryjne lub grzybicze infekcje oka mogą prowadzić do neowaskularyzacji. Niektóre choroby autoimmunologiczne, na przykład zespół Sjögrena lub toczeń, które mogą wpływać na rozwój nowych naczyń w rogówce. Mam również chorobę autoimmunologiczną, co wykazały badania przeciwciał ANA1 i ANA2. Uszkodzenia rogówki mogą także stymulować proces neowaskularyzacji. Proces neowaskularyzacji jest złożony i angażuje wiele czynników, w tym czynnik wzrostu śródbłonka naczyniowego (VEGF), który odgrywa kluczową rolę w stymulowaniu tworzenia nowych naczyń krwionośnych.

   Tyle medycyna. Są metody leczenia, takie jak leki (kortykosteroidy), operacje laserowe, przeszczep rogówki. Jednak w mojej ówczesnej sytuacji zarówno długi pobyt w szpitalu, a tym bardziej drogie operacje były niemożliwe. Kilka miesięcy wcześniej przestałem pracować fizycznie i nie byłem ubezpieczony. Pobyt na oddziale to co najmniej kilkaset złotych za dobę plus badania czy zabiegi. Ponadto neowaskularyzacja była zaawansowana – już w klinice w Witkowicach, jednej z najlepszych klinik okulistycznych w południowej Polsce w 2006 roku podczas wyjmowania z oka odłamka tynku powiedziano mi o rozpoczynającej sie chorobie. Jednak to zlekceważyłem. 

    Wiedząc, że w poniedziałek 2 maja 2011 muszę z rana stawić się w klinice, niedzielę spędziłem z rodziną. W południe oglądaliśmy wspólnie transmisję z beatyfikacji Jana Pawła II, prowadzoną przez Benedykta XVI. Nie byłem zbytnio wierzący. Bardziej chciałem, aby Bóg istniał, ale mój słaby rozum podpowiadał mi, że w XXI wieku nie jest to realne. W takim stanie ducha żyłem wiele lat. Podawano mi nawet leki przeciwdepresyjne i uspokajające, bez większego rezultatu. Wieczorem poszedłem do kościoła parafialnego Matki Bożej Nieustającej Pomocy, gdzie przyjmując – bez głębokiej wiary, ale z pragnieniem, aby to wszystko było realne – komunię duchową, oddałem jakby w wyobraźni moje oczy Chrystusowi, którego sobie wyobraziłem przy ołtarzu. 

   2 maja 2011 roku spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy osobiste, myśląc, że pewnie od razu na podstawie skierowania z soboty z Fiołkowej przyjmą mnie na oddział. Pojechałem taksówką na klinikę. Wszedłem do rejestracji i o dziwo, mimo, że w korytarzu czekało mnóstwo osób, poproszono mnie do gabinetu poza kolejką. Wykonano wszystkie rutynowe badania. Lekarz nawet poprosił koleżankę, mówiąc “niech to jeszcze pani doktor zobaczy”. Lekarka stwierdziła: “Ja tu też nic nie widzę”. Wtedy coś zaczęło do mnie docierać. Okazało się, że po neowaskularyzacji nie ma śladu, oczy są jak nowe. Lekarz jeszcze dopytywał, czy nadal widzę błyski w lewym oku. Poruszałem gałką oczną i stwierdziłem, że błysków już nie ma. Nie zapomnę jednego szczegółu: lekarz po zbadaniu dobre pół minuty siedział w milczeniu, podpierając brodę ręką i nad czymś mocno medytował. Gdy wszystko było już jasne, wpisał w dokumentacji, że “operacja nie jest konieczna” i zalecił kontrolę za rok. Od tamtego czasu, a minęło już trzynaście lat, żadne kolejne badanie okulistyczne nie wykazało nawrotu choroby. 

    To były dni, które z wolna zaczęły zmieniać moje życie. Z wolna, bo jestem osobą ogólnie schorowaną z rentą i częściową niezdolnością do pracy, a ponadto nadal w trudnej sytuacji materialnej. Rok później udało się jednak obronić doktorat, a dwa lata później założyć rodzinę. I choć pojawiały się wątpliwości, czy ta choroba w ogóle była, to jednak sądzę, że pierwsze objawy wykryte w 2006 w Witkowicach, jak i dwa badania w odstępie dwóch dni – mylić nie mogą. 

   Napisałem to, ponieważ w jakiejkolwiek sytuacji życiowej się znajdujesz, Jan Paweł II wstawia się za nami. Nie było mniej godnej osoby, za którą mógłby się wstawić niż ja. Ale jak napisała Święta Faustyna, “im większy grzesznik, tym większe ma prawo do Mojego miłosierdzia”. A jednocześnie ostrzeżenie: “Biada duszy, która tego nadużyje”. To ostatnie zdanie odnoszę wyłącznie do siebie.

rafał sulikowski

 

O Rafał Sulikowski

Rafał Sulikowski, *1976 w Krakowie, absolwent polonistyki UJ, miłośnik muzyki, autor muzyki elektronicznej - dotąd około 100 utworów instrumentalnych, które wciąż powstają. Gra na syntezatorach, gitarze, śpiewa i publikuje swoje interpretacje w serwisach typu ising.pl, od 2016 roku kompozytor muzyki niszowej. Przez 20 lat w Krakowie bardzo zaangażowany w prace Akdemickiego Chóru "Organum", za co w 2009 został odznaczony srebrnym medalem Polskiego Związku Chórów i Orkiestr za całokształt pracy społecznej na niwie muzycznej. Żonaty, mieszka i pracuje niedaleko Poznania.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bóg, nauka a religie, przeklęte problemy, religia, Tradycja katolicka, wiara. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na “Idź i nie grzesz więcej”. Świadectwo uzdrowienia z 2011 roku raz jeszcze.

  1. Zastanawiacz pisze:

    Powiem ci, że ciekawa historia.
    Dobrze, że obyło się bez operacji i że twoje życie się ułożyło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *